This is Photoshop's version of Lorem Ipsn gravida nibh vel velit auctor aliquet.Aenean sollicitudin, lorem quis bibendum auci. Proin gravida nibh vel veliau ctor aliquenean.

FOLLOW ME ON INSTAGRAM

+01145928421
mymail@gmail.com
  • No products in the cart.

Blog

Jak zostać rodzicem Mocy? Recenzja

Recenzja kursu online dla rodziców

matka z córką

 

Sama jestem mamą jednego „prawie” nastolatka, i małej księżniczki.

Dlatego też czuję się na właściwym miejscu by ocenić „Rodziców Mocy” :)

Z Basią, twórczynią kursu miałam przyjemność spotkać się osobiście.

I muszę Wam coś powiedzieć. Podziwiam ją. Podziwiam, ponieważ razem przechodziłyśmy przez kurs Santi

„Zarabiaj jako bloger”, i wiem, że Basia postawiła wszystko na jedną kartę tworząc swoją działalność

„Szkoły Mocy – porozumienie bez przemocy”.

Przez kurs szła jak burza, i to dawało mi dużą dawkę motywacji, żeby samej się nie poddać.

A teraz dosyć lukru, wracamy do kursu :)

 

Jedna z trzystu

Byłam jedną z ponad trzystu kursantek, a nawet jednego kursanta (!),

które miały okazję wziąć udział w pierwszej edycji kursu.

Powiem tak, jest to spory kawałek dobrej, ale i trudnej wiedzy.

Ale zacznijmy od początku. Po pierwszej, najbardziej teoretycznej z lekcji,

pomyślałam sobie : „ale ja to znam, czytałam o tym książki, nic odkrywczego”.

Potem jednak stwierdziłam, ok, ja to ja, ale w sumie podejście jest dobre

(w końcu jest to jedna z niewielu rzeczy, która w kursie przychodziła mi akurat z łatwością),

ale są też inni rodzice, którzy być może o tym nie słyszeli.

I w zasadzie idąc dalej tym tropem , to dlaczego do jasnej ciasnej nie uczą tego w szkołach?!

I nawet w zasadzie mam tu bardziej edukacje nauczycieli na myśli :)

Uchylając lekko rąbka tajemnicy, (w końcu w recenzji nie chodzi o to by zdradzić szczegóły kursu),

w lekcji tej chodziło o stereotypy. Z lekcji na lekcję stwierdzałam, że jednak nie pozjadałam wszystkich rozumów,

a wychowanie dziecka to jednak temat rzeka. I trudny jak cholera.

Dlatego tak długo przechodziłam przez kurs. I tak naprawdę przechodzę przez niego cały czas.

Miałam szczęście być członkiem grupy wsparcia na facebooku

(jeśli czytaliście mój wpis „Jak stworzyć dobry kurs online?”, grupa na fb – to ważna sprawa).

Szczęście , ponieważ, czytając wpisy pozostałych mam, czułam, że jedziemy na tym samym wózku.

Mamy podobne przeżycia, podobne frustracje. A świadomość tego, że nie jesteś sama, jest podnosząca na duchu.

Bo nikt nam nie pokazuje właściwej drogi. Nasi rodzice?

Wiele osób mojego pokolenia obecnych 30-latków, miała rodzica alkoholika, lub było

nawet świadkiem przemocy domowej. Takie brzemię naszych rodziców (oczywiście nie wszyscy).

Często rodzice wychowywali nas chłodno, rzadko przytulali, rzadko byli w domu.

My chcemy być inne. Chcemy dać naszym dzieciom

Wszystko, a szczególnie miłość. Tylko nie zawsze potrafimy.

 

Inaczej

Potrzebujemy drogowskazu. Koleżanki nie zawsze są dobrym źródłem wiedzy,

fora internetowe tym bardziej. Basia też chciała inaczej.

Co bardzo urzekło mnie w kursie to, że jego twórczyni odnosi się do własnych doświadczeń.

Nie jest jakąś wyniosłą perfekcyjną mamą wychowującą perfekcyjne dzieci.

Jest normalną kobietą z krwi i kości, z którą można

porozmawiać, wymienić się doświadczeniami. Na kursie w grupie była w ciągłym pogotowiu.

Nigdy nie zapomnę jak na wpis jednej z uczestniczek z pytaniem

(nie cytuje słowo w słowo lecz z pamięci, więc w oryginale mogły być użyte inne słowa, ale sens pozostał :P ):

„Czy to znaczy, że ja już nigdy nie mogę się zezłościć ? stracić nad sobą kontroli?” ,

Basia odpowiedziała: ” Nie, to znaczy, że po każdym

popełnionym błędzie, będziesz wiedziała jak wrócić na właściwe tory”.

Bardzo mnie to urzekło.

 

Podsumowanie

Tak jak wspomniałam na początku, kurs nie należy do łatwych,

bo każe nam zajrzeć w najgłębsze zakamarki problemów.

Ja nadal z pewnymi rzeczami mam trudności. Ale kurs porusza kwestie, które powinien poruszać.

W końcu chodzi o „Porozumienie bez przemocy”.

Na kursie zajrzałam w głąb siebie. Poznałam siebie trochę lepiej

( jestem bardziej sfrustrowana niż myślałam :P )

Nauczyłam się pewnych rzeczy, które stosuje z łatwością i nawet upominam innych by też je stosowali.

Paru nadal się uczę, analizuje i próbuje. Z różnym skutkiem, ale nie zniechęcam się.

Czy warto?

Moim zdaniem warto. Warto przyjrzeć się swojemu życiu rodzinnemu,

i wychwytywać w porę błędy, które mogą nas w przyszłości

kosztować wiele nerwów. Warto pracować nad więzią z dzieckiem,

bo to najlepsza inwestycja jaką możemy wykonać.

Warto pracować nad relacjami tu i teraz, bo to zapewni nam spokój ducha

pt. ” Wychowałam moje dziecko najlepiej jak potrafiłam”.

A pamiętajmy jeszcze o szalenie ważnej rzeczy. Nie wychowujemy dzieci dla siebie, tylko dla świata.

Wypuścimy za kilkanaście lat tego młodego człowieka w świat.

Chcemy, żeby on miał światu coś do zaoferowania, i żeby świat zaoferował coś jemu.

Gdyby wszyscy na świecie świadomie i z miłością wychowywali swoje dzieci,

one będąc szczęśliwymi dorosłymi, żyliby w świecie bez przemocy i to już mówimy o jej gorszym wydaniu.

No tak wybiegłam w przyszłość. Bo temat dzieci to temat rzeka,

i jeśli możemy otrzymać rzetelną pomoc z zewnątrz przy ich wychowaniu, to jeszcze lepiej.

Pamiętajmy Mamy – nie jesteśmy same !

I wiem, że to kursu będę wracać. Lubię być prymuską :)

A po własne recenzje odsyłam do źródła www.szkolymocy.pl

 

syn z dzieckiem

 

 

 

 

 

COMMENTS

  • Kwiecień 9, 2016
    reply

    Choć recenzja nie wystawia mi lukrowanej laurki, a może właśnie dlatego, czuję wdzięczność, wdzięczność i jeszcze wdzięczność. Dziękuję Ci za Twój udział w kursie, starania, jakie wkładasz w bycie Mamą MOCy i szczerą opinię!

POST A COMMENT